• Wpisów:4
  • Średnio co: 73 dni
  • Ostatni wpis:357 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 411 / 367 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
http://niejestemhelena.pinger.pl/ - mój drugi blog, poświęcony rysowaniu. Ten dalej będzie trwał, oczywiście!
 

 
Per. Jane
Dzisiaj mimo wolnego musiałam wstać wcześnie, nawet bardzo. O ósmej, to przecież nawet nie jest rano, tylko... nadrano? Coś w ten deseń. Ale kim jestem, żeby narzekać, jeśli miałam wtedy jechać na kolonię? Kolonię, czyli mojego zasłużonego odpoczynku od tego domu wariatów. Szczególnie od Alfreda, który codziennie rano o trzynastej mówi:
-"Cześć listwo, żeby nie mówić DESKO"
To serio nie jest fajne! Albo od Bellatrix! Grrr... aż mnie ciary przechodzą, gdy o niej pomyślę! Albo Sally! Wiecie, ta dziewczynka raz miała fazę na pożeranie skarpetek... Jeff też święty nie jest - dzielę z nim pokój i wiem, że gościu strasznie chrapie. Co prawda, Jeff też jechał, ale nie miał dzielić ze mną pokoju.
Jak nasza opiekunka wiozła nas na przystanek, była bardzo szczęśliwa, wręcz rozpierało ją szczęście. Wszyscy chyba czuliśmy ulgę.
Niedługo po naszym przyjeździe zjawił się autokar.
Jak tylko weszliśmy do pojazdu, Jeff zobaczył problem. Duży problem, siedzący z tyłu wozu. Tym kłopotem był, a raczej była NINA*, czyli największa psychofanka Jeff'a, jaka istnieje! Niestety dziewczyna również dostrzegła mojego kumpla.
- Chodź do mnie mój przyszły mężu! - krzyknęła z tyłu autokaru.
- Yyyy... ale, ale... - Jeff próbował wymyśleć jakąś wymówkę, drapiąc się kurczowo po plecach. Stwierdziłam, że się nad nim zlituję i odkrzyknęłam do fangirl:
- Wal się, byłam pierwsza, on siedzi ze mną! - po tych słowach puściłam chłopakowi oczko.
Aż do przystanku, Jeff nieustannie mi dziękował, ale jak był przystanek... wtedy się działo! Gdy tylko nasz Killer wysiadł, ten pasztet zaatakował(a) go nazywając "swoim kotlecikiem". Co prawda nie chciałabym być Jeff'em, ale ta sytuacja bardzo mnie śmieszyła!  Pierwsze słowa, po powrocie do busa, które usłyszałam od mojego kumpla, brzmiały:
- Jane, boję się jej...
Na następnym przystanku Nina zmieniła taktykę - kręciła Jeff'owi dupą tuż przed nosem. Chłopak z tego co zauważyłam, był tym po prostu zniesmaczony.
Dziewczyna co każdy przystanek robiła coś nowego, co późniejszy postój, tym taktyka była coraz głupsza, a Jeff'a już to serio męczyło. W końcu o jakiejś szesnastej dojechaliśmy.
Pani wychowawczyni, od razu po przyjeździe bredziła o tych zasadach. I tak nikt jej nie słuchał. Potem mówiła, kto jest z kim w domku. Modliłam się, żeby nie być z Niną! Jednak miałam pecha, wielkiego pecha... Czemu z nią?!
Przez wieść o tym, że będę mieć domek z tą musztardą wystarczająco zepsuł mi humor, a wygląd naszego miejsca zamieszkania wcale go nie poprawił...
Dziewczyny w pokoju (a poza mną były trzy) od razu zaczęły gadać o chłopakach. Ja poza Jeff'em nawet ich nie znałam. Zresztą nie interesowałi i nie interesują mnie chłopaki.
W końcu, po półtorej godziny dziewczyny zauważyły, że ja też tam byłam. Po krótkim zapoznaniu się dziewczyny wróciły do swojej rozmowy, jak gdyby nigdy nic. Jakby ktoś pytał o dziewczyny - jedna miała na imię Darlin i była z pewnością z nas wszystkich najładniejsza. Nie była za wysoka, czy zbyt niska, miała długie, falowane włosy o kolrze jasno - brązowym, lekkie rumieńce i niemal czysto błękitne oczy. Ja mogłam jej tylko pozazdrościć... Zaś druga dziewczyna o imieniu Clair miała włosy koloru ciemny blond, była wysoka i miała bardzo ciemne, niemal czarne oczy. Była jeszcze Nina, która wygląda jak pasztet z Jeff'a i ja, która wygląda jak jakaś wyblakła listwa.
Kiedy dziewczyny paplały o jakimś Damianie, ja zwyczajnie się nudziłam...
W końcu o dwudziestej drugiej przyszedł do mnie SMS od Jeff'a, którego treść wyglądała tak:
"Jane, jakieś zboczone dziecko siedzi mi w szafie..."
Cóż...
***
Elo! Sory, że tak długo czekaliście, ale wiecie - szkoła, lenistwo... Postaram się częściej wstawiać rozdziały! A jakby ktoś pytał o punkt widzenia innych postaci - są w trakcie pisania.
Poza tym zrobiłam okładkę do tego czegoś:



To jest sztuka :'
I macie tu trzy piosenki, mam nadzieję, że się spodobają:





Która wam się najbardziej podoba? A która najmniej (lub wcale)?
  • awatar Dziennik Zabójcy: Jakby ktoś pytał - ta gwiazdka przy Ninie jest dlatego, żeby nikt nie czuł się urażony jeśli ma na imię Nina, ale zapomniałam o tym wspomnieć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Per. Jeff
Durny Notesie, w sumie już nawet nie wiem, który notesie, przestałem je liczyć po pięćdziesiątym. Co się z nimi wszystkimi stało? Oczywiście Sally je zjadła, a jakże! Ale dobra, nawet się nie przedstawiłem! Więc - nazywam się Jeff. Tak, TEN Jeff, Jeff the Killer, ale moje życie wygląda nie tak, jak sobie to wiele osób wyobraża. Nie, nie mieszkam z setką niewyżytych, dziesięcioletnich fangirls, w willi Slendermana. Naprawdę, nie pytajcie, jak do tego doszło, lecz żyję w małym domku ze starą Bellatrix, gościem o imieniu Alfred, pewną małą, nieziemsko wkurzającą dziewczynką o imieniu Sally i inną dziewczyną, która ma na imię Jane i jest w moim wieku.
Co powiem o domownikach? Bellatrix to stary babsztyl, który ma czelność nazywać się moją opiekunką. Phi, jakbym sobie sam nie mógł poradzić! Alfred jest strasznie wredny i zapatrzony w siebie. Lecz niestety nie jest jakiś głupi, naiwny, czy coś, tylko raczej sprytniejszy ode mnie, co daje mu znaczną przewagę. Tak, ja i Alfred jesteśmy odwiecznymi wrogami. Aha, chciałem jeszcze przyznać, że wróg mój ma straszne kompleksy związane ze swym imieniem i każe mówić do siebie "Puppeteer". Co do Sally - jest po prostu dziwna! Serio, dziewczyna ma osiem lat, a zachowuje się, jakby miała trzy. Tyle powiem, po prostu brak mi słów do dziewczynki, zjadającej notesy. A jeśli chodzi o Jane - tu nie mam większych zastrzeżeń. Może na początku było z nią sporo kłopotów, ale jakoś się ułożyło. Lubię ją.
No, a co ze mną? Właśnie. Pewnie wyobrażacie mnie sobie, jako siejącego postrach mordercę, bla, bla, bla... Chciałbym takim być, ale coraz częściej jak wchodzę do czyjegoś pokoju, widzę milion plakatów ZE MNĄ, a moja "ofiara" zamiast być przerażona, wrzeszczy:
-"Jeffi, Jeffi, Jeffiii! Kocham cię!"
I kończy się zwykle na tym, że jakaś napalona dziewica goni mnie przez pół miasta z opakowaniem Braveranów...
Ale do rzeczy - jutro jadę na obóz letni i mam nadzieję, że choć trochę odpocznę...
* * *
Jak wam się podobał prolog? Jakby ktoś pytał, to opowiadanie ma na celu pokazanie creepypast z innej strony. Wiecie jak to wkurza, gdy setny raz widzicie tytuł typu "Jeff the Killer - Love Story"?! Zresztą dalsze rozdziały będą nie tylko z perspektywy Jeff'a, lecz także innych bohaterów (Jane, Alfred, Bellatrix, Sally). I żebyście się nie zdziwili, będą tu też moje przemyślenia i inne takie pierdoły... A co powiecie o rysunku? Sama rysowałam ^^





I mam jeszcze takie dwie fajne pioseki - zakochałam się od pierwszego wejrzenia *-*

Tu macie z polskimi napisami:

A tu jest ta druga:



I co powiecie? Która lepsza?
Bajo, do następnego !
  • awatar (NIE)Przyjaciółki: Prolog jest po prostu świetny. Podoba mi się, że będziesz zmieniać postać narratora, ponieważ bardzo miło jest się dowiedzieć co inni myślą o różnych sprawach. Przyznaję, że jeszcze nigdy nie słyszałam o creepypast, ale będę musiała nadrobić zaległości :D Rysunek piękny. Przesłuchałam te piosenki i jak na co dzień słucham klasyki i country&folk to te nutki do mnie trafiły. Czekam na rozdział I ;)
  • awatar Blog Chloe <3: Uhh... Nie dałam rady odtworzyć piosenek... Dzięki internecie -.-
  • awatar Blog Chloe <3: Cudowny prolog *-* Śliczny rysunek *-* A co do piosenek, to zaraz posłucham xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Witaj człowieku, kosmito, reptilianie, zwierzaku, wilkołaku, wampirze, zakapturzona istoto i jaka kolwiek inna raso, która tu przybyła. Na tym blogu będzie prowadzone humorystyczne opowiadanie. Niehumorystyczne też, ale rzadziej. Jeśli już tu wszedłeś/weszłaś to zajrzyj jeszcze! Nie będę się długo o sobie rozpisywać (kiedyś zrobię Q&A), ale powiem tyle:
*nienawidzę przesądów i stereotypów, wiele z nich po prostu rani...
*tosty 4ever!
*kocham rysować, czytać i słuchać muzyki;
*kocham wilki i kruki;
*żywię ogromną nienawiść do rasistów i homofobów;
*jeśli jesteś kolejnym fałszywcem, który jest zapatrzony w siebie i tylko udaje, że kogoś lubi, by potem wbić mu nóż w plecy, to stąd IDŹ!
Sama święta nie jestem (bywam czasem chamska i takie tam), ale zaufać mi można (chyba, że mam coś ostrego w ręku, to nie). Dla wszystkich osób, które jeszcze tu zajrzą - jesteście kochani! Chętnie bym was przytuliła, dała jakąś czekoladę, czy coś (bo zawsze możesz mieć uczulenie na czekoladę, czy jej nie lubić)! Bajo, do następnego!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›